04 sie 2011

Przed nami kolejny piłkarski weekend, choć tak naprawdę jeszcze wakacyjny, bo dla większości zespołów na Warmii i Mazurach sezon się jeszcze nie zaczął. Niemniej jednak rozgrywki rozpoczęli juz ci, przynajmniej w teorii, najlepsi, którzy nasze województwo reprezentują w I i II lidze.

Przed sezonem pompowano balony w Olsztynie i Elblągu, zarządy, piłkarze i kibice wyrokowali udane rozgrywki. Nieco ciszej było w obozie Jezioraka, miotanego różnymi problemami. Tymczasem po dwóch kolejkach to właśnie iławianie, jako jedyni z trójki, potrafili wygrać mecz. A w sobotę uczynią to zapewne znów, bowiem KSZO najprawdopodobniej w ogóle na spotkanie nie przyjedzie.

Po jednym punkcie mają w dorobku drużyny Olimpii i OKS. W Elblągu nikt jednak nie panikuje, przebudowany zespół nie zaprezentował się bowiem źle, a punkt zdobył na trudnej do zdobycia, katowickiej ziemi. W sobotę przyjdzie im się zmierzyć na wyjeździe z bydgoskim Zawiszą i, gdybym to ja miał wybierać, remis wziąłbym w ciemno. Zawisza, podobnie jak Olimpia, jest beniaminkiem I ligi i czeka na swoje pierwsze zwycięstwo. I choć jest to rywal w zasięgu elblążan to jednak gospodarzy wskazuję jako faworytów.

Dużo gorzej sprawa ma się w Olsztynie. Na dzień dobry potężny cios od Pogoni Siedlce, a potem poprawka u siebie, w ostatniej minucie meczu z Puławami. Zespół, który zapowiadał walkę o awans szybko został sprowadzony na ziemię. Ale czy ktokolwiek trzeźwo myślący liczy na to, że OKS w obecnym sezonie zagra o coś wyżej niż o środek tabeli? Jeśli, co jest bardzo prawdopodobne, w niedzielę olsztynianie przegrają w Pruszkowie to nawet najwięksi optymiści przestaną wierzyć w zapowiedzi działaczy.

Piłka to jednak sprytna gadzina, potrafi zaskoczyć, gdy już nikt na niespodziankę nie liczy. Miejmy więc nadzieję, że w weekend nasze drużyny zaskoczą nas pozytywnie.

01 sie 2011

Uff.. Ciężkie te wakacje, niby nic szczególnego się nie dzieje, ale jakoś trudno złapać oddech. Niniejszy blog w założeniach miał mieć nieco inną formę, ostatecznie jednak tematyka zamknie się gdzieś wokół piłki nożnej na Warmii i Mazurach.

Po krótkich urlopach zawodnicy wyższych lig powrócili do gry, natomiast drużyny z tych niższych szlifują formę przed startem sezonu. O tym, że nasze województwo stanowi białą plamę na piłkarskiej mapie Polski przekonywać nikogo chyba specjalnie nie trzeba. W tym sezonie trafił nam się wprawdzie rodzynek na zapleczu ekstraklasy, choć kibice w Elblągu jakoś niespecjalnie utożsamiają się z naszym regionem.

Zapędy sięgające I ligi mieli też w Olsztynie, choć dwa pierwsze mecze ostudziły głowy optymistów. Nie trzeba być znawcą futbolu, by zobaczyć, że latem zburzono to wszystko, co budowano z mozołem w ostatnim czasie. Drużynę pozbawiono kręgosłupa, trzonu, który utrzymywał ją w pionie i gwarantował odpowiedni kierunek. W ich miejsce sprowadzono graczy młodych, ciekawych, ale zespół znów potrzebuje czasu, by stać się monolitem.

Dziwią mnie więc szumne zapowiedzi działaczy, którzy wieszczą awans drużyny ze stolicy naszego województwa. W tej chwili potencjał zespołu pozwala, niestety, jedynie na walkę o środek tabeli. Dwa pierwsze mecze z beniaminkami pokazały to zresztą dobitnie.

Pod względem podejścia do sportu Olsztyn w ogóle wyrasta na krajowy ewenement. W momencie, gdy Polskę ogarnie szał Euro 2012 w stolicy Warmii i Mazur o futbolu nie będzie się mówiło wcale. Na takie pomysły mogą wpadać władze mniejszych miast, gdzie i tak ciężko przyciągnąć turystów. Ale w Olsztynie? Mieście, które słynie z najlepszych w Polsce juwenaliów? Gdzie jest przeogromny wręcz potencjał do organizacji imprez związanych z mistrzostwami? Ta decyzja dobitnie pokazała, że włodarze o sporcie myślą bardzo mało. Dlatego też nie liczę nawet na odrodzenie się wielkiej piłki w Olsztynie. A szkoda.

22 lip 2011

Najbliższy czas może okazać się przełomowym w najnowszej historii reszelskich Orląt. Lada dzień rozpocznie się nowy sezon, a apetyty w Reszlu są mocno rozbudzone. Każdy sympatyk piłki w mieście liczy, że tym razem uda się wreszcie powrócić do IV ligi.

A wszystko zaczęło siÄ™ wiosnÄ…, gdy Romana Uglarenko – z koniecznoÅ›ci – na stanowisku trenera zastÄ…piÅ‚ Zbigniew Klimko. Roman Uglarenko to legenda OrlÄ…t i z pewnoÅ›ciÄ… cieszy siÄ™ szacunkiem wszystkich osób zwiÄ…zanych z piÅ‚kÄ…. Czas pokazaÅ‚ jednak, że zmiana byÅ‚a dla zespoÅ‚u potrzebna. Nowy bodziec, nowe podejÅ›cie, jasno sprecyzowany cel. Trener Klimko, mimo że na stanowisku wytrwaÅ‚ zaledwie dwa miesiÄ…ce (na dalszÄ… pracÄ™ nie pozwalajÄ… mu obowiÄ…zki zawodowe), wstrzyknÄ…Å‚ chÅ‚opakom zastrzyk pozytywnej energii, wiary w siebie i pokazaÅ‚, że można pewne rzeczy uÅ‚ożyć inaczej.

Przygotowania do nowego sezonu odbywają się pod wodzą Mariusza Jałoszewskiego. W ciągu zaledwie kilku dni nowy szkoleniowiec pokazał, że posiada bogaty warsztat i odpowiednie podejście do pracy z zespołem. Zawodnicy szybko połapali się, że solidnie pracując mogą nauczyć się bardzo wiele. A przy okazji wprowadzić klub do IV ligi, bo piękne karty historii jakoś gryzą się z rzeczywistością okręgówki. Frekwencja na treningach nie spada poniżej 20 osób, a przecież mamy okres wakacji. Wszyscy pracują solidnie, by przekonać do siebie nowego trenera, nauczyć się nowego stylu gry i, przede wszystkim, być częścią zespołu.

Kibicem Orląt jestem od dziecka i serce raduje się, gdy widzę, że wokół Orląt można zbudować pozytywny klimat. Ze mecze mogą przyciągać na trybuny więcej ludzi, a Reszel może żyć wynikami zespołu. Jakiś czas temu podobna sytuacja była w Korszach, a efekty widać dziś. Przez wiele lat byliśmy dla nich wzorem, dziś role odwróciły się. Bierzmy więc przykład z MKS-u. Owszem, inne są nieco możliwości lokalnych władz, brakuje nam finansów zbliżonych choćby do sąsiadów zza miedzy, niemniej jednak lepsze czasy muszą nadejść. I nadchodzą!

Krótko o futbolu

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.